Pekin: najliczniejsza reprezentacja tenisowa w historii igrzysk
Sześciu reprezentantów Polski znalazło się w reprezentacji Polski w tenisie, która wystąpi na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. W grze pojedynczej w stolicy Chin zagrają Agnieszka Radwańska i Marta Domachowska, a w grze podwójnej - trzy deble, w tym dwa kobiece.
Najwcześniej pewna miejsca w olimpijskim turnieju była Radwańska, która obecnie jest 11. tenisistką w rankingu WTA Tour, natomiast Domachowska zakwalifikowała się w czerwcu, bowiem w dniu weryfikacji znajdowała się na 65. pozycji na świecie.
Obie w Pekinie odnotują olimpijski debiut, a oprócz startów w singlu, wystąpią również razem w deblu. W grze podwójnej kwalifikacje olimpijską uzyskały też Klaudia Jans i Alicja Rosolska, które także po raz pierwszy wezmą udział w igrzyskach.
Wśród mężczyzn żaden z polskich tenisistów nie spełnił wymogów rankingowych w singlu, natomiast w Pekinie wystąpi jeden z czołowych debli świata - Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, obecnie szósta para w klasyfikacji ATP "Doubles Race".
Fyrstenberg i Matkowski debiut olimpijski odnotowali w 2004 roku w Atenach, gdzie przegrali w pierwszej rundzie ze Szwajcarami Rogerem Federerem i Yvesem Allegro.
Bardzo ciekawie zapowiada się rywalizacja o medale pekińskich igrzysk w grach singlowych. Wśród mężczyzn weźmie w niej udział pięciu najlepszych obecnie tenisistów w rankingu ATP "Entry System", kolejno: Szwajcar Roger Federer, Hiszpan Rafael Nadal, Serb Novak Djokovic, Rosjanin Nikołaj Dawidienko oraz Hiszpan David Ferrer.
Dzięki "dzikiej karcie" przyznanej przez Międzynarodową Federację Tenisową (ITF) tytułów wywalczonych przed czterema laty będzie mógł bronić Chilijczyk Nicolas Massu, w singlu i deblu razem z Fernando Gonzalezem.
Natomiast w kobiecym turnieju wystąpi aż osiem z czołowych dziesięciu tenisistek świata: Serbka Ana Ivanovic (nr 1.), Rosjanka Maria Szarapowa (2.), Serbka Jelena Jankovic (3.), Rosjanki Swietłana Kuzniecowa (4.) i Jelena Dementiewa (5.), amerykańskie siostry Serena (6.) i Venus Williams (7.) oraz Rosjanka Dinara Safina (9.).
W poniedziałek do tego grona dołączy Radwańska, która po dojściu do ćwierćfinału w wielkoszlemowym turnieju w Wimbledonie - jako pierwsza polska tenisistka w historii - awansuje do czołowej dziesiątki klasyfikacji WTA.
W turniejach olimpijskich w grach singlowych wystąpi po 64 zawodników, w deblach - po 32 duety.
Olimpijska reprezentacja Polski w tenisie na igrzyska w Pekinie:
gra pojedyncza kobiet
Agnieszka Radwańska (KS Nadwiślan Kraków)
Marta Domachowska (TKS Warszawianka)
gra podwójna kobiet
Marta Domachowska i Agnieszka Radwańska
Klaudia Jans (SKT Sopot) i Alicja Rosolska (TKS Warszawianka)
gra podwójna mężczyzn
Mariusz Fyrstenberg (WKT Mera Warszawa) i Marcin Matkowski (KT Masters Szczecin).
Kontuzja Radwańskiej, Polka zmienia plany
Z powodu kontuzji mięśnia uda - badania na szczęście wykluczyły zerwanie - Agnieszka Radwańska, ćwierćfinalistka Wimbledonu, wycofała się z udziału w turnieju WTA w Budapeszcie - informuje "Dziennik Polski".
Chce natomiast wystartować 28 lipca w Sztokholmie, gdzie triumfowała przed rokiem. Najbliższe tygodnie spędzi więc w Krakowie.
Radwańska z Polski?! Z tej tenisowej pustyni?
- To zadziwiające, że tak utalentowana dziewczyna jak Radwańska pojawiła się w światowym tenisie właśnie z Polski, która przez lata była tenisową pustynią - mówi Barry Wood wieloletni korespondent Associated Press
Co sądzą o Radwańskiej?
Barry Wood, wieloletni korespondent Associated Press
To zadziwiające, że tak utalentowana dziewczyna jak Radwańska pojawiła się w światowym tenisie właśnie z Polski, która przez lata była tenisową pustynią. Agnieszka ma bardzo silną psychikę, nigdy nie denerwuje się na korcie. Jest bardzo sprytna i nie popełnia wielu błędów, gra stabilnie, jest regularna. Czy może być w pierwszej piątce na świecie?
Teraz jest na to za słaba fizycznie. Moim zdaniem nawet pozycja w pierwszej dziesiątce to na razie dla Agnieszki za wysokie progi. Jest tak wysoko dzięki splotowi różnych okoliczności, ale chyba jeszcze za wcześnie, by zagościła tam na stałe. To na pewno jest zawodniczka z pierwszej 25. Żeby być w pierwszej dziesiątce, trzeba mieć coś ekstra, a Agnieszka nie ma kończącego uderzenia.
Nadrabia regularnością, ale odnoszę wrażenie, że dla wielu tenisistek gra przeciwko Radwańskiej to jest ciągle nowe doświadczenie, nie są jeszcze przyzwyczajone do jej stylu gry. Trudno ocenić, co się będzie działo dalej. W męskim tenisie był kilka lat temu Tajlandczyk Paradon Srichaphan, który bardzo szybko awansował do pierwszej dziesiątki, ale w ciągu kolejnego roku inni nauczyli się, jak z nim grać, i bardzo szybko spadł w rankingu. Nie oznacza to, że tak będzie z Radwańską, ale musi uważać.
Czy powinna dalej być trenowana przez ojca? Uważam, że tak. Po pierwsze, dotarła do pierwszej dziesiątki dzięki niemu, a to wystawia mu dobre świadectwo. Po drugie, większość zawodniczek w czołówce jest dziś trenowana przez rodziców lub mężów, np. Patty Schnyder. Maria Szarapowa dotarła na szczyt dzięki swojemu ojcu, choć teraz ma do dyspozycji cały sztab ludzi. Jedno nie wyklucza drugiego.
Charles Brickner, "South Florida Sun-Sentinel".
Radwańska, Szavay, Paszek, Wozniacki to są dla mnie czołowe tenisistki świata młodego pokolenia. Radwańska jest z nich najlepsza. Nie zgodzę się, że Polka jest za słaba fizycznie na bycie w czołówce. Tim Henman też nie był siłaczem, a dochodził do półfinałów Wimbledonu. Z drugiej jednak strony uważam, że kobiecy tenis jest dołku. To jest najsłabsza pierwsza dziesiątka od 1997 r., czyli od momentu, gdy numerem jeden była Martina Hingis. Szwajcarka wpasowała się idealnie między koniec kariery Steffi Graf i początek sióstr Williams, ale dopiero nadejście Sereny i Venus wyciągnęło kobiecy tenis na inny poziom, gdzie nie było już miejsca dla Hingis. Potem pojawiły się Henin i Clijsters, a teraz znów mamy bezkrólewie. Ivanović, Szarapowa i Janković są za młode, by udźwignąć prowadzenie.
Swietłana Kuzniecowa, numer 4 w rankingu WTA
"Radwańska to bardzo niewygodna rywalka. Jest mistrzynią kontrataku i bardzo rzadko się myli"
Lindsay Davenport, trzykrotna triumfatorka turniejów Wielkiego Szlema
"Agnieszka umie grać na trawie. Gra bardzo sprytny tenis i nigdy nie boi się swoich rywalek"
Martina Navratilova, dziewięciokrotna zwyciężczyni Wimbledonu
"Bardzo podoba mi się gra Radwańskiej. To obiecująca młoda tenisistka, świetna technicznie i sprytna na korcie. Jedyne, do czego można się przyczepić, to serwis. Jeśli go poprawi, w ciągu najbliższych lat może osiągać na Wimbledonie świetne wyniki"
Radwańska? Będzie spisywać się jeszcze lepiej
- Agnieszka Radwańska nie miała szans z Sereną, bo z nią nikt nie ma szans. Ale siostry Williams skończą kiedyś karierę. Przed Agnieszką świetlana przyszłość - mówi "Gazecie" Bud Collins, legendarny amerykański dziennikarz tenisowy
Jakub Ciastoń: Co sądzi pan o występie Agnieszki Radwańskiej na Wimbledonie?
Bud Collins*: Zagrała świetny turniej. Nawet w pierwszym secie z Sereną grała dobrze. Z Williams ciężko było nawiązać walkę, ale Polce jakoś się to udało. Myślę, że w kolejnych latach na Wimbledonie będzie spisywać się jeszcze lepiej.
Wiele osób chwali ją za spryt, taktykę i czucie piłki. Czy jednak ma wystarczająco dużo siły, by walczyć z najlepszymi?
- Siła nie jest niezbędna. Dopóki dobrze biega, a Agnieszka świetnie się porusza po korcie, to spokojnie może utrzymać się w czołówce. Przecież Justine Henin wcale nie uderzała piłki mocno. Przewagę zyskiwała dzięki technice, szybkości i taktyce. W tenisie mimo wszystko najważniejsze jest serce i głowa, a nie mięśnie.
Czy Agnieszka może być kiedyś numerem jeden na świecie?
- Dopóki grają siostry Williams - nie. Ale przed Radwańską jest świetlana przyszłość. Agnieszka nie miała szans z Sereną, bo z nią nikt nie ma szans. Ona jest za silna dla każdego, o ile ma ochotę walczyć, a na Wimbledonie ochotę ma. Ale siostry Williams skończą kiedyś karierę, a dzisiejsza czołówka kobiecego tenisa jest nieukształtowana. Jest w niej miejsce dla Radwańskiej.
Siostry Williams to jest fenomen, który w tenisie już się nie powtórzy. One od dziecka były silne i potężnie zbudowane. Pamiętam, jak Venus Williams w jednym ze swoich pierwszych startów doszła bardzo daleko na US Open. Inne dziewczyny po prostu bały się, kiedy spotykały ją w szatni. Venus miała tak potężne ramiona i taką pewność siebie, że trudno było przejść obok niej obojętnie. Serena i Venus od początku miały poczucie, że rządzą w kobiecym tenisie. To, czy wygrywają turnieje, czy nie, do dziś zależy wyłącznie od nich. Dlatego rozstawianie zawodniczek na turniejach wielkoszlemowych zgodnie z rankingiem, nie ma sensu. Siostry Williams powinny mieć numer jeden i dwa do końca kariery. Gdyby tak było, Agnieszka nie wpadłaby na Serenę i być może grałaby w półfinale.
Niektóre brytyjskie gazety piszą o kryzysie kobiecego tenisa, że to jest najsłabsza pierwsza dziesiątka od 1997 r. Zgadza się pan?
- Być może, ale kogo to obchodzi? Czy gdyby w półfinałach spotkały się numer jeden z dwa i trzy z cztery, to byłoby ciekawie? Ja się bardzo cieszę, że w kobiecym turnieju było tyle niespodzianek. Jie Zheng w półfinale, Tamarine Tanasugarn w wieku 31 lat odpada dopiero w ćwierćfinale, Radwańska pokonuje Kuzniecową. Nie jest nudno. O kryzysie mogą mówić Amerykanie, bo gdy kariery skończą siostry Williams, nie będą mieli nikogo.
I zrobi się miejsce dla nowych dziewczyn.
- Już się zrobiło, bo nie ma Justine Henin, nie ma Kim Clijsters. W kobiecym tenisie jest mnóstwo miejsca na różne przetasowania.
Dlaczego Henin zrezygnowała?
- Być może uznała, że żeby dalej być numerem jeden, musiałaby trenować jeszcze mocniej. Nie miała już siły, była przemęczona, prześladowały ją kontuzje. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby Justine jeszcze powróciła. Teraz jest moda na powroty.
Dlaczego na Wimbledonie tak słabo spisała się pierwsza trójka - Ivanović, Janković, Szarapowa?
- Bo to nie jest właściwa pierwsza trójka! Te dziewczyny są na czele, bo odeszła Henin, i są tym zaskoczone. Ale też nieprzygotowane, trochę za młode. Ivanović nagle zostaje numerem jeden, jedzie do Belgradu świętować, a za chwilę okazuje się, że trzeba dalej grać i ciężko trenować. Zachłysnęła się sukcesem, straciła koncentrację. Janković? Dla mnie to jest dziewczyna na pierwszą dziesiątkę, ale nie na numer dwa. Z tej trójki najbardziej godna pozycji liderki jest Szarapowa, która wygrała trzy Wielkie Szlemy.
A może jest tak, że dziewczyny z czołówki za mało grają w tenisa, a za dużo pozują do zdjęć?
- To też ma znaczenie. W kobiecym tenisie trzeba umieć znaleźć równowagę między grą a marketingiem. Najlepiej radziła sobie z tym Szarapowa, ale ostatnio nawet ona przestała. Nikt z pierwszej trójki nie grał przed Wimbledonem turnieju na trawie. Zlekceważyły przygotowania.
Najsłabszym elementem w tenisie Radwańskiej jest serwis. Martina Navratilova powiedziała wprost, że bez jego poprawy Agnieszka nie ma co myśleć o najlepszej piątce.
- Zgadzam się. Ale spokojnie, Agnieszka ma dopiero 19 lat, była drugą najmłodszą po Vaidisovej dziewczyną w ćwierćfinale. Ma jeszcze masę czasu, żeby poprawić serwis. Musi to zrobić, bo to jest najważniejsze uderzenie tenisowe, które często decyduje o losach meczów.
Trener i ojciec Agnieszki przyznaje, że serwis jest słaby, ale że nie chce zapędzić córki do siłowni i robić z niej kulturystki.
- W karierze Radwańskiej przyjdzie taki moment, że jej ojciec zacznie słuchać rad innych osób. Być może powinien się kiedyś zastanowić nad zatrudnieniem trenera, a sam byłby tylko koordynatorem. Zdaję sobie sprawę, że to jest zawsze drażliwy temat, ale czasem ktoś może doradzić coś cennego i nie warto się na to zamykać. Tu nie chodzi o robienie z dziewczyny kulturystki, ale o poprawę serwisu. To dwie różne rzeczy.
Czy może pan wymienić jakąś tenisistkę, która poprawiła serwis, nie tracąc nic ze swoich innych zalet na korcie?
- Jelena Dementiewa. Jej serwis kilka lat temu to była katastrofa. Teraz jest znacznie lepiej i Rosjanka jest piąta na świecie. Na Wimbledonie nie ma już wyżej rozstawionej tenisistki. Słabo na początku kariery serwowała też Jennifer Capriati, ale się poprawiła.
Kto wygra Wimbledon u mężczyzn?
- Rafael Nadal. Jego kolana trzeszczą, ale chyba wytrzymają. Mówiłem już przed turniejem, że turniej kobiecy będzie ciekawszy od męskiego, i nadal tak uważam.
*Bud Collins
Legenda dziennikarstwa sportowego. W latach 1972-2007 komentował tenis dla NBC, w zeszłym roku związał się z ESPN, z którym współpracuje na Wimbledonie. Od 1968 r. pisze też felietony dla "Boston Globe". Słynie z ciętego języka i... kolorowych spodni. Gdy rozmawialiśmy w środę, miał na sobie spodnie w kolorze tęczy.
SuperRadwańska
Wimbledon zakończył się dla Agnieszki Radwańskiej wielkim sukcesem. Polka po raz drugi w karierze doszła do ćwierćfinału Wielkiego Szlema, zarobiła 400 tys. zł i w poniedziałek awansuje co najmniej na 10. miejsce na świecie
To milowe kroki w karierze 19-letniej tenisistki, która zawodową karierę na dobre zaczęła dwa lata temu na warszawskim J&S Cup. Od tego czasu jej konto wzbogaciło się już o 1,4 mln dol. Żadna polska tenisistka nie zarobiła więcej na korcie. Gdyby nie kontuzja nogi i nie najlepsze losowanie (w czwartej rundzie Kuzniecowa, w ćwierćfinale Serena Williams), Polka mogłaby nawet awansować do półfinału.
Radwańska powoli zaczyna ścigać osiągnięcia Wojciecha Fibaka, który trzykrotnie zagrał w singlowych ćwierćfinałach Wielkiego Szlema. Fibak był też najwyżej 10. w męskim rankingu ATP. - Nie mam wątpliwości, że Agnieszka przeskoczy moje wyniki. I bardzo się z tego cieszę - mówił już wielokrotnie Fibak. Jeśli dziś Venus Williams nie zdoła awansować do finału, to w poniedziałek Radwańska może nawet awansować na 9. miejsce na świecie.
W rankingu The Race, w którym brane są pod uwagę jedynie wyniki od stycznia, Agnieszka wciąż jest w pierwszej ósemce, co oznacza, że może zakwalifikować się do kończących sezon listopadowych mistrzostw WTA w katarskiej Dausze. Polka jest jedyną na świecie tenisistką, która wygrała w tym sezonie trzy turnieje na różnych rodzajach nawierzchni (beton, czerwona mączka i trawa).
W górę idzie też marketingowa wartość Radwańskiej, która po Robercie Kubicy ma szansę szybko stać się najlepiej zarabiającym polskim sportowcem. - Agnieszka w pierwszej dziesiątce jest warta kilka milionów dolarów - mówi jej menedżer Victor Archutowski.
Polka jest też coraz lepiej rozpoznawana w tenisowej elicie. Zeszłoroczny triumf nad Marią Szarapową w Nowym Jorku traktowano jeszcze jako przypadek, a na konferencji prasowej furorę robiły pytania o szczury, które hoduje Radwańska. Na Wimbledonie o szczury już nikt nie pytał. Zamiast tego padały pytania: "Co sprawia, że tak fantastycznie grasz?".
Na Wimbledonie jej grę chwaliło wiele tenisowych sław sprzed lat. W polskim sporcie poza Kubicą nie ma dziś sportowca, który mógłby szczycić się marką globalną. Choć Radwańskiej do Kubicy jeszcze trochę brakuje.
Liczby Radwańskiej
4 runda to jej najsłabszy wynik w Wielkim Szlemie w tym roku (Roland Garros)
10 miejsce na świecie (co najmniej) będzie zajmować od poniedziałku
97 000 funtów (ok. 400 tys. zł) zarobiła za ćwierćfinał Wimbledonu
1 400 000 dolarów wynoszą jej dochody z gry w tenisa od początku kariery
<< Previous 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Next >>